Socjotechnika.net to portal poświęcony wyłapywaniu i piętnowaniu przykładów manipulacji oraz oszustwa. I choć wydajność, szybkość działania i otwartość na petenta w polskiej administracji są legendarne – problemy z tym związane nie tak od razu podpadają pod formułę serwisu. Jeśli się jednak weźmie pod uwagę, że obecny rząd obiecywał w kampanii wyborczej drastyczną obniżkę urzędniczych miejsc pracy, a faktycznie zwiększył ją do wartości nie osiąganych przez poprzednie rządy. Oraz fakt, jak błyskawicznie działają polskie urzędy, czego dowodem jest niniejszy wpis, to spokojnie i z pełną premedytacją możemy mówić o oszustwie.

Oto fragmenty listu wysłanego przez śląski oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który otrzymał niedawno (!) jeden z redaktorów naszego serwisu. Wraz z jego dość dowcipnym komentarzem.

Z góry przepraszam za fatalną jakość fotografii, ale w jedynym momencie, gdy mogłem sfotografować to pismo (dlaczego – dłuższa historia i nie na temat), dysponowałem tylko aparatem wbudowanym w komórkę, a pora była późna. Co trzeba, to jednak widać, choć w niskiej jakości.

Niedawno (!) otrzymałem od kochanego ZUSu zestawienie składek wpłaconych przez moich pracodawców na poczet mojej przyszłej emerytury w okresie… 2009 r.! Tak, tak – Zakład Ubezpieczeń Społecznych potrzebował roku czasu na przygotowanie listy składającej się z trzech pozycji!

List z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych

List z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych

Początkowo myślałem, że to zwykła literówka, czeski błąd i chodzi o zestawienie za miniony rok (2010). Lista wpisów (oraz przypomnienie sobie, że faktycznie zestawienia za 2009 wcześniej nie otrzymałem) ujawniły bolesną prawdę. ZUS potrzebował trzystu sześćdziesięciu pięciu dni na przygotowanie informacji o trzech wpłatach, jakie w 2009 roku dokonały na poczet mojej emerytury dwie instytucje.

Jakby tego było mało, spojrzałem na kopertę i…

Przednia strona koperty

Przednia strona koperty

…okazało się, że jakiejś Pani Fruzi X w tymże kochanym Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych upłynęło kolejne osiemnaście dni na arcytrudnym zajęciu, jakim było włożenie tego pisma do koperty!

No i na koniec trzeci element układanki, czyli tylna strona koperty, która mówi, że…

Tylna strona koperty

Tylna strona koperty

…innej jakiejś pani Fruzi Y (a może tej samej) kolejne dziesięć dni zabrało pewnie jeszcze trudniejsze zadanie, polizania koperty, zaklejenia jej i dostarczenia na pocztę.

W całej tej historii, która ma wydźwięk zabawny, ale faktycznie jest absurdalną ironią, najlepiej wykazała się tak często krytykowana Poczta Polska, której dostarczenie listu zajęło tylko trzy dni. Tym samym cały cykl się zamkną i dzięki niebywałej, niewymownej i nieopisanej wydajności polskich służb i urzędów po dokładnie trzystu dziewięćdziesięciu sześciu dniach od zakończenia 2009 roku miałem możliwość poznania, o ile wzrosła moja przyszła emerytura.

Po prostu brak słów! Włos się na głowie jeży!

A może ZUS bierze mnie na przetrzymanie? Może liczą na to, że kopnę w kalendarz zanim otrzymam zawiadomienie o przyznaniu mi tej nieszczęsnej emerytury? Ciekawe, czy tak głośno i szumnie zapowiadania modernizacja strony internetowej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, która ma podobno kosztować czterysta milionów złotych (tak, tak – to nie pomyłka… milionów!) cokolwiek przyspieszy?

Może dzięki temu będziemy otrzymywać zestawienia wpłat na poczet naszych emerytur już po pół roku czasu od zakończenia danego roku? Chociaż, z drugiej strony… jeśli wziąć pod uwagę, że do uzyskania obecnego stanu potrzebowaliśmy na przełomie 1999/2000 roku wydać prawie cztery miliardy złotych na komputeryzację ZUSu, to nie spodziewałbym się jakichś specjalnych rewelacji po tych marnych czterystu milionach, które są ledwie jedną dziesiątą kwoty już wydanej…