Zamieszczamy treść listu jednego z czytelników serwisu, w sprawie niedawnej „afery” z wielkością kratek na kartach wyborczych, która to rzekomo doprowadziła do wybrania Bronisława Komorowskiego na Prezydenta RP, w miejsce rzekomo pewniaka, jakim był Jarosław Kaczyński. W imieniu autora listu, prosimy o komentarze i opinie.
Ostatnio zapoznałem się z tym artykułem. W artykule PKW dementuje oskarżenie o nierówne kratki, jednocześnie pokazując wzór karty od PKW, w którym kratki są idealnie równe - w przeciwieństwie do tego zdjęcia. Sam artykuł, choć humorystyczny wcale nie rozwiał moich wątpliwości, dlatego postanowiłem zweryfikować doniesienia.
Przypomniałem sobie, że na facebooku zawiązała się grupa, która chciała wybrać na prezydenta Lady Gagę. Jako że potem musieli się tym pochwalić, to narobili zdjęć, a przy okazji dowodów do sprawy. Po analizie każdego z nich wychodzi coś takiego.
Kontrargument mówiący, że zdjęcia były robione pochyło (co widać szczególnie po zdjęciach z I tury) tu nie zadziała, bo pozycje kandydatów są blisko siebie (dużo bliżej niż Jurek od Ziętka), dodatkowo format papieru jest mniejszy. Ostatecznym argumentem, że wyższa kratka nie znajdowała się dalej od obiektywu, są litery w nazwiskach, których zjawiska optyczne nie omijają. Można porównać wielkości liter K oraz I, które są wspólne dla nazwisk obydwu kandydatów i zostały napisane tą samą czcionką. W przeciwieństwie do kratek, litery są identyczne - polecam sprawdzić. Łatwo też policzyć, że Komorowski otrzymał kratkę o ok. 10% większej powierzchni.
Skoro już wiem, że kratki nie były równe, przyszło mi się zastanowić nad skutkami (oraz przyczynami) tego stanu. Jednak z braku wiedzy i doświadczenia w tej dziedzinie nie potrafię sobie odpowiedzieć, dlatego zwróciłem się z tym listem do Państwa.
Oto kilka pytań:
- Jak mogło dojść do takiego wypadku? Przecież wzór karty od PKW jest w porządku.
- Czy kiedykolwiek przeprowadzono eksperymenty o podobnym charakterze?
- Czy niezauważalnie większa kratka bardziej kusi?
- Czy mogło mieć to wpływ na człowieka, który wychodząc z domu nie był pewien, na kogo zagłosuje i decyzję podjął dopiero "nad urną"?
- Ilu takich niezdecydowanych ludzi mogło przyjść na wybory?
- Czy mogło mieć to wpływ na wynik całych wyborów?
- Jak o naszym systemie (a może tylko o mnie) świadczy fakt, że zadaję takie pytania oraz, że te wydają mi się zasadne?
Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam!
Komentarz socjotechnika.net: Sprawa rzeczywiście wygląda nieciekawie, bo jakby ktoś się nie starał, a co najmniej połowie głosujących na Lady Gagę widać wyraźnie różnicę w wielkości kratek i że nie jest to fotomontaż. Czy faktycznie przynajmniej część kart do głosowania została wydrukowana (celowo?) błędnie, odpowie pewnie kolejna spec-komisja, do której posłowie już dzielą się stołkami, tylko my jeszcze o tym nie wiemy. Czy jednak mogło to wpłynąć na wynik wyborów? Prawdopodobnie nie ma na to żadnych szans. Ilość osób, przy tak ważnym wyborze (Ci, którzy nie uważali go za ważny, w ogóle nie poszli do urn) kierowali się wyłącznie podświadomością (czyli ową zmanipulowaną kratką) na pewno jest daleko poniżej błędu statystycznego i w naszej opinii nie mogła wpłynąć w żaden znaczący sposób na wynik wyborów na Prezydenta RP. Zapraszamy jednak innych do wypowiedzi i komentarzy...
Lipiec 14th, 2010 - 14:48
„Prawdopodobnie nie ma na to żadnych szans.”
Prawdopodobnie prawdopodobieństwo by było prawdopodobne, że to zdanie jest sensowne jest mało prawdopodobne.
W tekście jest zapytanie o eksperymenty. Znam wiele przypadków eksperymentów amerykańskich naukowców na studentach, z których wynika wiele sensownych rzeczy, np. konformizm (kreski na kartce same się zmniejszały) itp. Takie gdybanie i uprawdopodobnianie na pewno nie posuwa naprzód, ani nic nie wyjaśnia.
Lipiec 14th, 2010 - 18:44
Natomiast komentarze ludzi, którzy w zasadzie nie mają nic do powiedzenia poza skrytykowaniem przedmówcy, z pewnością posuwają dyskusję na przód i wiele wyjaśniają.