Socjotechniczną regułę wzajemności można przyrównać do powiedzenia Jak Kuba bogu tak bóg Kubie. Czasami możemy jednak spotkać się z jej odwróconą wersją, wzajemnością negatywną. W myśl której odwzajemniamy negatywne uczucia, wrażenia lub odczucia. Często boleśnie przekonują się o tym firmy, których marketing opiera (w całości lub częściowo) na dystrybucji ulotek reklamowych.
W zalewie tego rodzaju śmieci wprost genialnym pomysłem okazały się na klatkach schodowych bloków proste skrzynki na ulotki. Podobne do tej poniżej:

Ulotki kontra reguła niedostępności #1
Jeżeli kogoś dana ulotka, czy reklama zainteresuje, chętnie weźmie sobie ją i przeczyta. Ci, których oferta nie interesuje mają dzięki tym sprytnym skrzynkom zapewnione czyste podłogi pozbawione walających się nieraz kilogramów marketingowej makulatury.
Czy aby na pewno? Otóż, nie. Niektóre firmy świadomie ignorują niepisane prawo i nakazują swoim pracownikom na siłę, nieraz z uporem maniaka dostarczać ulotki pod drzwi mieszkań. Efekt? Zaśmiecone podłogi...

Ulotki kontra reguła niedostępności #2
...i mało sympatyczne zwisy z dzwonków:

Ulotki kontra reguła niedostępności #3
Tu ujawnia się właśnie wzajemność negatywna. Wielu potraktowanych tak mieszkańców odwzajemnia (podświadomie lub ze złośliwą premedytacją) negatywne odczucia i świadomie bojkotuje daną firmę lub jej produkty, np. zamawiając pizzę w każdej innej pizzerii tylko nie tej.
Dyrektorzy marketingów firm reklamujących się w ten sposób powinni zwrócić na ten fakt uwagę. Często dystrybucję ulotek zleca się firmom trzecim i nie ma się kontroli nad tym, w jaki sposób ulotki faktycznie trafiają od odbiorcy w zamian za niemałe koszty tego rodzaju kampanii. A zrazić odbiorcę łatwo, zwłaszcza w świetle tak działającej reguły wzajemności.