Prawdopodobnie najlepszy serwis socjotechniczny w Polsce!
Konserwanty kontratakują…
Przyzwyczailiśmy się już do tego, że praktycznie wszystkie dostępne produkty żywnościowe zawierają sztuczne dodatki — barwniki, konserwanty, dodatki smakowe, polepszacze, utrwalacze i całą masę „witaminy E”. Co wcale nie znaczy, że akceptujemy ten fakt. Wprost przeciwnie — coraz więcej osób coraz chętniej szuka produktów nie zawierających takich „przyjemnych” dodatków. Producentom jednak znacznie taniej wychodzi dobrze opłacony marketing niż zmiana technologii produkcji. Dlatego w manipulacji mającej wmawiać nam, że chemii nie ma, mimo że jest, mogą posunąć się naprawdę daleko…
Coraz częściej jesteśmy bombardowani sloganami typu „bez konserwantów”, które z reguły niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Do układania tekstów na etykietach są zatrudniani najwybitniejsi językoznawcy, których zadaniem jest takie manewrowanie językiem polskim, by kłamać nie kłamiąc. Efektem ich działań jest na przykład zmiana źle kojarzącego się „konserwantu” na całkiem akceptowalny — „przeciwutleniacz”. Mimo, że z chemicznego, czy technologicznego punktu widzenia nie zmieniło się praktycznie nic. Produkty żywnościowe konserwuje się po to, by się nie psuły. Czym zaś jest psucie się, jeśli nie właśnie utlenianiem. Dlatego logicznie rzecz biorąc przeciwutleniacz i konserwant to dokładnie to samo. Ale pierwsze rozwiązanie pozwala w majestacie prawa nakleić na etykiecie produktu wyświechtany slogan — „bez konserwantów”.
Producentom-oszustom w sukurs idą miksy środków chemicznych, dostępne coraz częściej pod „niegroźnie” brzmiącą nazwą handlową. I tak na przykład, piekarze w marketach (nie tylko!), wypiekający mieszaninę środków chemicznych i zakwasu, którą aż wstyd nazwać chlebem mają nowe pole do oszukiwania klientów. Zamiast całej litanii „E” i innych paskudztw chemicznych pakowanych do ich „chleba” wystarczy napisać przyjemnie kojarzący się — „dodatek piekarniczy UniPlus”. Naiwny klient od razu oddycha z ulgą. Chlebek nie ma chemii wcale lub ma tylko jeden, niewiele mówiący, niewiele znaczący dodatek chemiczny. Szkoda tylko, że za tą nazwą stoi cała armia chemicznych polepszaczy, utrwalaczy, barwników i dodatków smakowych tak, że gotowy produkt trudno przyrównać do prawdziwego chleba.
Podobne zabiegi możemy i będziemy odnajdować w kolejnych grupach produktów spożywczych, bo to wygodny sposób na oszukiwanie i sprzedawanie rzekomo pozbawionej chemii żywności. Kolejna rzecz, na którą trzeba zwracać uwagę. Wyobraźnia sprzedawców-oszustów wydaje się niestety nie mieć granic.
| Drukuj wpis | Wpis napisany przez admin w piątek, 18 cze 2010 r. o 19:26 i umieszczony w kategorii Oszustwo. Możesz subskrybować wpis i komentarze do niego przy pomocy RSS 2.0. Komentarze i pingi są teraz zamknięte. |
Komentowanie wyłączone.
Najnowsze komentarze