Prawdopodobnie najlepszy serwis socjotechniczny w Polsce!
Aktorzy a reguła sympatii
Jedną filarowych cech działania reguły sympatii jest pozytywne kojarzenie znanych twarzy z reklamowanymi produktami. Nie dziwi więc, że aktorzy szybko zyskali drugi zawód — występowanie w reklamie. Przykładem może być udział pozytywnie kojarzonego doktora Lubicza (Tomasz Stockinger) w reklamie żelu przeciwbólowego (gdzie dodatkowo zachodzi relacja z zawodem granej postaci). Choć oczywiście przykładów znamy setki, jeśli nie tysiące. Czasami są jednak granice dobrego smaku, który przekraczać się chyba nie powinno.
Choć kiedyś udział prawdziwych aktorów w reklamach był ostro krytykowany przez nich samych i przez odbiorców, dziś stał się powszechnością. Szczególnie, jeśli uwzględni się fakt, że gaże idące nieraz w setki tysięcy złotych za udział w jednej tylko reklamie mogą pozwolić przetrwać kilka miesięcy posuchy w rolach w wielkim kinie lub teatrze.
Wydaje się jednak, że istnieją pewne granice, których nie należy przekraczać. Jeśli aktor tego formatu, co Paweł Deląg bierze udział w reklamie konkursu SMSowego (Milioneria), czyli usługi znanej znacznie częściej z naciągania naiwnych na wysokie rachunki telefoniczne niż z prawdziwych nagród, to coś tu chyba jest nie tak. W takiej sytuacji reguła sympatii może nie działać, a występowanie znanej i lubianej osoby w reklamie oferty czy produktu tak często i gęsto krytykowanego, jak mało który, budzi raczej niesmak niż… sympatię.
| Drukuj wpis | Wpis napisany przez admin w sobota, 12 cze 2010 r. o 08:48 i umieszczony w kategorii Media, Reguły socjotechniczne. Możesz subskrybować wpis i komentarze do niego przy pomocy RSS 2.0. Komentarze i pingi są teraz zamknięte. |
Komentowanie wyłączone.
Najnowsze komentarze