W mediach pojawiły się doniesienia o tym, że piloci feralnego prezydenckiego Tupoleva wiedzieli o fatalnych warunkach pogodowych i mimo to podjęli ryzyko lądowania, które zakończyło się katastrofą. Czy tak było naprawdę, udowodni śledztwo, które raczej nie zakończy się przed upływem roku od tragicznych wydarzeń pod Smoleńskiem. Co jednak zabawne, to jak niektóre (zwłaszcza niskiej jakości) media usiłują sprawić wrażenie, jakoby posiadały bardziej szczegółowe informacje od innych. Są to z reguły wiadomości niemożliwe do potwierdzenia, albo ich nieprawdziwość jest trudna do udowodnienia. Same w sobie stanowią kłamstwo medialne, element narzędzi wpływu.

Na przykład, ubóstwiane przez redaktorów socjotechnika.net, radio RMF FM (za swoją rzetelność!) udowadnia na swojej stronie internetowej, że piloci Tupoleva otrzymali ostatni komunikat o pogodzie na cztery minuty przed katastrofą i pochodził on od… pilotów polskiego Jaka lądującego wcześniej. Dramatyzm aż kipi od takiej wypowiedzi, szkoda, że to wierutna bzdura. Jak wszem i wobec wiadomo, polski Jak z reporterami i dziennikarzami lądował równo godzinę wcześniej (niektórzy z przedstawicieli mediów zdążyli w tym czasie nawet dotrzeć do miejsca obchodów i wrócić stamtąd na wieść o katastrofie). Rozsądnie myślącej osobie raczej trudno uwierzyć w to, że piloci tego samolotu siedzieli cały czas w kabinie, prawie godzinę po wylądowaniu, i nadawali swoim kolegom z Tupoleva informacje o pogodzie na lotnisku.

Tym bardziej, że bezpośrednia komunikacja między pilotami dwóch maszyn znajdujących się w powietrzu jest dozwolona jedynie w wyjątkowych sytuacjach (aby nie zakłócać komunikacji z kontrolerami lotu), a po wylądowaniu maszyny na lotnisku – absolutnie zabroniona. To nie jest CB radio, czy chatroom tylko objęte najwyższymi procedurami bezpieczeństwo lotnicze. Niestety o tak oczywistych faktach reporterzy RMF FM woleli nie pamiętać. Wszystko w imię sztucznego tworzenia dramatyzmu, sugerowania, że wie się coś, czego inni nie wiedzą i innych sposobów mamienia naiwnych słuchaczy…