Według różnych sondaży w ciągu dwóch dni od katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, popularność tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego wzrosła z około dwudziestu pięciu do prawie siedemdziesięciu procent. Tyle Polaków, według tych sondaży (które same w sobie są ogromnym polem manipulacji!) pozytywnie oceniało działalność Lecha Kaczyńskiego.

Rodzi się tu pytanie, czy tak gigantyczny skok popularności był związany tylko z eksplozją emocji, które towarzyszyły katastrofie? Czy może znaczny wpływ na to miała nagła zmiana orientacji w mediach? Które przedtem o działalności prezydenta donosiły niezwykle skąpo, uwypuklając prawie wyłącznie jego potknięcia, kłótnie, kontrowersyjne decyzje, czy wręcz jawnie ośmieszając go. Dopiero po jego nagłej i tragicznej śmierci zaczęto prezentować jego sylwetkę w pozytywnym świetle, podkreślając (ponownie wielokrotnie do przesady — stąd wniosek o diametralnej zmianie orientacji) jego zalety, zasługi, osiągnięcia i wszystko dobre, czy pozytywne co się z tą osobą kojarzyło.

W szybkiej (i tajnej! :) ankiecie wśród redaktorów socjotechnika.net okazało się, że więcej osób jest (było) przeciwnikami i krytykami prezydentury Lecha Kaczyńskiego niż jej zwolennikami. Jednak tak manipulacyjnie ostrej zmiany frontu w mediach nie da się nie zauważyć, a sympatie i antypatie polityczne mają z tym niewielki związek.