Prawdopodobnie najlepszy serwis socjotechniczny w Polsce!
Dwa zające w kącie stały…
…czekoladowe i w złotku do tego! :) Wpis ten jest rozwinięciem postu „Na jednym statku z Chin? :)” i rozważań na temat tego, czy przypadkiem drogie, znane marki produktów nie są produkowane w tych samych fabrykach i przy użyciu tych samych technologii, co ich tańsze odpowiedniki, a naiwni klienci płacą jedynie za reklamę i latami wyrabianą markę producenta. A, że przy okazji mamy wpis w duchu zbliżających się Świąt Wielkanocnych — tym lepiej!
Oto bohaterowie dzisiejszego wpisu. Dwa czekoladowe zajączki:

Dwa czekoladowe zajączki, podejrzanie podobne do siebie...
Jeden, słynnego na cały świat szwajcarskiego producenta czekolady, firmy „Lindt”, którego produkty należą do jednych z najdroższych wśród smakołyków. Drugi zajączek to produkt polskiej firmy „Terravita”, kojarzonej raczej z przeciwną szalą wagi — produktami tanimi, z tzw. „niskiej półki”.
Chyba każdy przyzna, że obie czekoladowe figurki — mimo, że dostarczane przez dwóch różnych producentów — wyglądają podejrzanie podobnie do siebie. Chodzi oczywiście o kształt foremki, z której odlano figurkę, bo opakowanie ma tu drugorzędne znacznie. W zasadzie, na pierwszy rzut oka trudno jest wskazać wiele szczegółów różniących kształtem oba zające. Różnice zacierają się jeszcze bardziej, gdy spojrzy się na obie figurki ustawione w jednym rzędzie:

Czy to na pewno dwie figurki?
W pierwszej chwili aż trudno uwierzyć, że to dwie figurki, jedna za drugą. Z tego punktu widzenia nie różnią się one praktycznie niczym.
Ponieważ diabeł tkwi w przysłowiowych szczegółach, aby sprawę spróbować rozsądzić, należało zerknąć każdemu z podejrzanych pod… czekoladowy kuper. I tu niestety rozczarowanie, bo podane na przyklejonych tam metkach informacje sprawy jednocześnie nie wyjaśniają.
Zajączek Lindta został wyprodukowany w Niemczech, a jego dystrybucją zajmuje się polski oddział firmy i podano tylko jej adres (dystrybutora). Brakuje adresu producenta (fabryki). Z kolei, jeśli idzie o zająca z Terravity to podany jest jedynie adres firmy, bez precyzowania, czy chodzi tu o producenta, czy dystrybutora. Nie można więc z całą pewnością ustalić, że oba produkty pochodzą z tej samej fabryki.
Jeśli zaś idzie o ocenę organoleptyczną, bo ona powinna rozsądzić sprawę, to na tą chwilę można jedynie powiedzieć, że droższy zając Lindta jest o 30 gramów cięższy (masa w sumie 100 g) od konkurenta z Terravity. Bardziej szczegółowe badanie obu podejrzanych jest przewidywane na święta, kiedy to oba zostaną skonsumowane! :) Dobranoc…
| Drukuj wpis | Wpis napisany przez admin w piątek, 2 kwi 2010 r. o 01:29 i umieszczony w kategorii Narzędzia wpływu, Oszustwo. Możesz subskrybować wpis i komentarze do niego przy pomocy RSS 2.0. Komentarze i pingi są teraz zamknięte. |
Komentowanie wyłączone.
nie więcej niż rok temu
Ale czekolada z Terravity taka znów najgorsza nie jest. Co więcej-koszt dwukrotnie niższy niż LIndtowskiej, a walory smakowe dla „zwykłego zjadacza czekolady”, czyli mnie, nie takie znów różne. Jednym słowem dobre jedno i drugie!
nie więcej niż rok temu
Pewnie, że na tym samym statsku z Chin. Skoro HaPek nawet _drukuje_ w Chinach (tak, tak – na dokumentacji jest adnotacja „Printed in China”), bo mu to wychodzi taniej to z pewnością Lindt swoją „szwajcarską” czekoladę też robi w Państwie Środka! :P
nie więcej niż rok temu
…to wrócimy do tego, jak już zostanie zjedzony, i przynajmniej niefachowo porównane zostaną surowce użyte do wyrobu :P