Prawdopodobnie najlepszy serwis socjotechniczny w Polsce!
Media publiczne kontratakują!
Telewizja Polska, której światły byt jest zagrożony przez obywateli niepłacących abonamentu, zaproponowała swoim odbiorcom kolejny konkurs. Twór, który zwie się „Śpiewaj i walcz”, jest kolejną bezczelną kradzieżą pomysłu od telewizji komercyjnej — w tym przypadku konkursu „Jak oni śpiewają”, z telewizji Polsat. To jeszcze nie wszystko…
Nie jest to pierwszy taki „wybryk” TVP. Czymże bowiem innym był konkurs „Gwiazdy tańczą na lodzie”, jeśli nie ukradnięciem, tym razem telewizji TVN, pomysłu z konkursu „Taniec z gwiazdami”? Brzydko mówiąc — debil ten, kto tego jeszcze nie zauważył.
Telewizja publiczna jest również producentem przedstawień teatralnych oraz filmów fabularnych, które mają przepaść i zniknąć bezpowrotnie wraz z likwidacją abonamentu. Czy ktoś pamięta jeszcze jakąkolwiek produkcję TVP z ostatnich lat, która nie byłaby dokumentem historycznym lub ekranizacją kolejne lektury? Tak po prawdzie bowiem, nie produkuje się z naszych pieniędzy nic innego.
Jest jednocześnie rzeczą niepojętą dla rozsądnie myślących ludzi, że media publiczne mogłyby upaść po zniesieniu abonamentu, jak twierdzą najzagorzalsi zwolennicy jego utrzymania. Jak to w ogóle możliwe? Przecież telewizja publiczna, podobnie jak komercyjne, wyświetla tony reklam i czerpie z nich krociowe zyski. Czy naprawdę są tacy ludzie, gotowi twierdzić, że fakt, iż TVP nie nadaje reklam w przerwach filmów czyni jakąś różnicę? A co z konkursami SMSowymi — kolejnym źródłem gigantycznych dochodów, których oględnie licząc jest w telewizji publicznej trzy razy więcej niż w telewizjach komercyjnych?
Jeśli komuś mało argumentów, to polecamy lekturę zestawień zarobków czołowych prezenterów Telewizji Polskiej. Na czele z nieśmiertelnym Tomaszem Lisem i jego siedemdziesięcioma tysiąca miesięcznie za prowadzenie jednego nudnego i wydumanego programu telewizyjnego! Nie mamy absolutnie nic przeciwko nawet dwukrotnie wyższym pensjom gwiazd telewizji komercyjnych, jeśli te pochodzą z własnych zysków, a nie z pieniędzy publicznych!
W związku z powyższym, zwracamy się do zwolenników utrzymania abonamentu z gorącą prośbą o udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania:
- Dlaczego mamy z własnych kieszeni finansować działalność organizacji, która jest tak mało kreatywna, że aż musi uciekać się do kradzieży cudzych pomysłów?
- Dlaczego nasze pieniądze mają iść na filmowanie lektur i produkcję dokumentów historycznych? Brzydko mówiąc — rzygać się nam już chce historią!
- Dlaczego media publiczne mają upaść bez abonamentu, jeżeli tak samo jak komercyjne, mają ogromne dochody z reklam i konkursów SMSowych?
- Dlaczego ciężko zarobione pieniądze podatników mają być trwonione na gigantyczne pensje gwiazd mediów publicznych?
Proszę nie zrozumieć nas źle — nie jesteśmy przeciwnikami abonamentu. Wprost przeciwnie! Jesteśmy za jego utrzymaniem. Pod warunkiem, że pieniądze te będą równo rozdzielane między wszystkie koncesjonowane media radiowe i telewizyjne w Polsce, bez podziału na publiczne i prywatne. Co to w ogóle znaczy „publiczne”? Czy telewizje komercyjne nie są nimi, skoro publika je ogląda? Często zdecydowanie większa niż w przypadku tych rzekomo faktycznie publicznych. Bo komercyjne mają swoim odbiorcom do zaoferowania znacznie ciekawszy repertuar. No, i nie kradną cudzych pomysłów (z reguły).
Na dniach powinna trafić Sejmu nowa ustawa medialna. Zakłada ona likwidację abonamentu radiowo-telewizyjnego i zastąpienie jej… hm… „opłatą medialną” w wysokości około osiem złotych miesięcznie, które płaciłby (tu cytat za wielce opiniotwórczym serwisem informacyjnym pierwszego kanału telewizji publicznej) „prawie każdy pracujący Polak”. Tym razem już niezależnie od posiadanego (lub nie) odbiornika. Czyli — zamienił stryjek siekierkę na kijek.
Jak zwał, tak zwał, ważne, że mimo obietnic kolejnych rządów niemałe pieniądze podatników dalej będą lecieć nieprzerwanym strumieniem do tzw. mediów publicznych i tam na naszych oczach (dosłownie!) będą one trwonione na pensje kolejnych błyskotek telewizyjnych, ekranizacje następnych lektur (zostały jeszcze jakieś?), przygotowywanie po raz piąty lub dziesiąty filmów historycznych o stanie wojennym lub powstaniu warszawskim i tak dalej…
Wśród redaktorów socjotechnika.net powstał kiedyś pomysł skonstruowania urządzenia włączanego między antenę a odbiornik, które wycinałoby sygnał telewizji publicznych dla osób, które nie chcą ich oglądać w ogóle i nie życzą sobie płacić za ich utrzymanie. Mogłyby być za darmo — ich produkcja i dystrybucja byłyby opłacane z… abonamentu. Niestety, pomysł upadł. Po pierwsze, mogłoby się okazać, że chętnych na nabycie takiego urządzenia jest zatrważająco dużo. Biorąc pod uwagę świeżość i ciekawość repertuaru mediów publicznych to całkiem realny scenariusz. Po drugie, jak się okazało niedawno, pomysł jest już nieaktualny. Wszak wraz z przegłosowaniem ustawy medialnej — co nastąpi względnie szybko — abonament przestanie istnieć. Zastąpi go „opłata medialna”, niezależna od ilości, czy w ogóle faktu posiadania odbiornika telewizyjnego, czy radiowego. Więc i takie sprytne urządzonko stałoby się bezużyteczne…
| Drukuj wpis | Wpis napisany przez admin w czwartek, 4 mar 2010 r. o 07:45 i umieszczony w kategorii Tematy pozostałe. Możesz subskrybować wpis i komentarze do niego przy pomocy RSS 2.0. Komentarze i pingi są teraz zamknięte. |
Komentowanie wyłączone.
Najnowsze komentarze