Prawdopodobnie najlepszy serwis socjotechniczny w Polsce!
Bez konserwantów?
Jednym z narzędzi wpływu są slogany. A hasło „bez konserwantów”, pojawia się ostatnimi czasy na wszelkiej maści produktach spożywczych w takich ilościach, że stało się już takim sloganem — tak popularnym, że aż nieprawdziwym. Mało kto wierzy w oszustwo, jakim jest epatowanie tym wyświechtanym hasełkiem przed producentów z branży spożywczej. Ale jednocześnie nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że w procesach produkcyjnych współczesnej spożywki w zdecydowanej większości przypadków nie zmieniło się nic od powstania szału „bez konserwantów”. Innymi słowy, chemii w jedzeniu mamy nadal tyle samo, ile mieliśmy (lub więcej). Jedynie producenci bawią się z nami w ciuciubabkę przy pomocy języka polskiego i jego meandrów. Robią nas pospolicie w konia, a mało kto lubi być tak traktowany.
Mamy oto dla przykładu — „Chrupkie sosy. Czosnkowy” firmy Kowalewski. Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, to czy sos może być chrupki? Ale nie to jest przedmiotem dzisiejszych rozważań. Oczywiście, hasło „bez konserwantów” zajmuje na słoiczku owego chrupkiego sosu prawie tyle miejsca, co nazwa firmy i produktu. Mimo, że z tyłu słoiczka jest sporo miejsca na naklejkę ze składem chemicznym, producent postanowił tenże nanieść na zakrętkę. Prawdopodobnie po to, by wykorzystać kolejne narzędzie wpływu, jakim jest drobny druk.
Uzbrojeni w lupę lub solidne okulary przyglądamy się z bliska zakrętce. I co tam znajdujemy? Ano:
czosnek 25%, ogórki konserwowe, olej roślinny, glutaminian sodu (substancja wzmacniająca smak i zapach), woda, cukier, sól, ocet, skrobia modyfikowana (zagęstnik), aromaty, przyprawy, kwas askorbinowy (przeciwutleniacz), gorczyca, żółtko w proszku, emulgator, guma ksantanowa, monostearynian poliksyetylenosorbitolu, guma guar (stabilizatory).
Polska język, łatwa język. W taki właśnie sprytny sposób bawią się nami i liczą na naszą naiwność manipulatorzy z branży spożywczej. No, bo w końcu, czego my chcemy? Konserwantów nie ma. Są, co prawda substancje wzmacniające smak i zapach, zagęstniki, przeciwutleniacze i stabilizatory, ale konserwantów nie ma! Jest to dokładnie to samo — środki chemiczne, służące konserwacji (czyli konserwanty)! Bo czym innym jest ochrona przeciw utlenieniem lub stabilizacja, jeśli nie chemiczną konserwacją? Ale tego producenci współczesnych środków spożywczych nie zauważają, bo taki im wygodniej.
Co ciekawe (i zastanawiające?) — na większości najdroższych przetworów spożywczych specjalnego przeznaczenia, adresowanych do najmłodszych dzieci, widnieje informacja „bez konserwantów*”, a nieco dalej gwiazdka wyjaśnia: „w granicach prawa”. Czyli producenci tych produktów przyznają pośrednio: tak, nasze produkty zawierają chemiczne konserwanty, ale tylko te dopuszczane przez prawo. Czyli… mający 130 gramów, a kosztujący 3-4 zł deserek dla niemowląt ma konserwanty (dopuszczalne prawem, ale jednak). Zaś duży słoik dżemu, kosztujący 2-3 zł, nie posiada ich wcale, tak? No, bo przecież producent tego drugiego wyraźnie informuje konsumentów na opakowaniu, że produkt ów jest… „bez konserwantów”!
| Drukuj wpis | Wpis napisany przez admin w sobota, 20 lut 2010 r. o 12:22 i umieszczony w kategorii Narzędzia wpływu, Oszustwo. Możesz subskrybować wpis i komentarze do niego przy pomocy RSS 2.0. Komentarze i pingi są teraz zamknięte. |
Komentowanie wyłączone.
nie więcej niż rok temu
Wiem, że to nie Stany, ale jakie są szanse wygrania pozwu cywilnego o oszustwo? Czy ktoś kiedykolwiek sie nad tym zastanawiał? Nie chodzi o zrobienie pieniędzy ale danie nauczki oszustom i naciągaczom.
nie więcej niż rok temu
Prawdopodobnie takie same, jak próba złożenia do sądu pozwu, przez pewnego sprytnego łodzianina, przeciwko Edycie Górniak, po jej słynnym odśpiewaniu hymnu Polski na mistrzostwach w Korei. Rzeczony obywatel poczuł się zbulwersowany wystąpieniem pani Górniak i zażądał od niej kilkudziesięciu tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia za poniesione straty moralne. W Stanach Zjednoczonych by to przeszło i niewykluczone, że taki spryciarz byłby ustawiony do końca życia. W Polsce sprawa umarła śmiercią naturalną, a media wyciszyły ją zupełnie po jednorazowym odnotowaniu nietypowej jak na polskie warunki fanaberii.