Do socjotechnika.net napisał jeden z użytkowników dostępu do Internetu w technologii ADSL, oferowanego przez Netię. W marcu b. r. podpisał umowę na dwa lata, na prędkość 6 Mbit/s w abonamencie za 99 zł miesięcznie. Wybrał tego, a nie innego operatora, skuszony promocją niespotykaną dotąd wśród tego typu usług (lub wręcz w ogóle), w myśl której – może zmienić warunki usługi na lepsze w ciągu trwania umowy, jeżeli Netia zaproponuje nowym klientom lepsze niż świadczone klientom obecnym. Oferta na pierwszy rzut oka rzeczywiście brzmi interesująco, a wręcz – niewiarygodnie. Zwykle zaś, jeśli coś jest nierealnie dobre, to najczęściej okazuje się nierealne…

A diabeł zwykle tkwi w szczegółach!

Klient w myśl podpisanej umowy płaci obecnie 99 zł miesięcznie za dostęp do Internetu w technologii ADSL z prędkością do 6 Mbitów/s. Magiczne „do” zwykle oznacza kłopoty, ale szczerze trzeba przyznać, że w przypadku Netii obiecywana prędkość praktycznie zawsze jest osiągalna (co bywa niemalże abstrakcją w przypadku konkurencyjnej Neostrady). Fakt ten piszący do nas dwukrotnie podkreślał w swoim liście.

Po odwiedzeniu strony WWW Netii możemy łatwo przekonać się, że obecnie można wykupić usługę dostępu do Internetu stacjonarnego z prędkością 8 Mbit/s za 79 zł miesięcznie, a po spełnieniu pewnych warunków – można bez dodatkowych opłat mieć dostęp do Internetu mobilnego. Nawet laik przyznałby, że jest to o niebo lepsza oferta od tej, z której obecnie korzysta osoba, która się z nami skontaktowała. Trudno więc dziwić się, że klient poczuł się oszukany, gdy dowiedział się na infolinii Netii o niemożliwości skorzystania z promocji obniżenia opłat. Oburzony napisała list do operatora z prośbą o wyjaśnienia.

Odpowiedź nadeszła względnie szybko, a jej fragmenty prezentujemy poniżej:

(…) zgodnie ze szczegółowymi Warunkami Promocji (część II), (…) operator gwarantuje możliwość zmiany warunków (…) promocji wyłącznie poprzez zmianę wysokości opłat miesięcznych za usługę, w ramach zamówionej przepływności 2 razy w ciągu trwania umowy, w przypadku umowy zawartej na 24 miesiące. Zmiana wysokości opłaty miesięcznej może nastąpić wyłącznie w oparciu o jedną z promocji, z zastrzeżeniem tej samej przepływności, tej samej długości umowy oraz tej samej technologii, dostępnych dla nowych Klientów w momencie dokonywania zmiany, o której mowa powyżej.

No i mamy wyjaśnienie. Wystarczyło operatorowi zwiększyć prędkość z 6 Mbitów/s do 8 Mbitów/s, by móc w majestacie prawa wypiąć się na wszystkich użytkowników, którzy pół roku temu podpisali umowy na przepływność 6 Mbitów/s. Co ciekawe – jak ponownie podkreśla autor listu – gdy podpisywał umowę w marcu, kilkakrotnie dowiadywał się o maksymalną prędkość dostępną na łączu dzierżawionym od TPSA (bo z takiego korzysta), bo zależało mu na jak największej przepływności. Za każdym razem słyszał, że 6 Mbitów/s to absolutne maksimum technologiczne. Patrząc na obecną ofertę Netii (8 Mbitów/s) można mieć więc wrażenie, że albo nastąpiło cudowne rozmnożenie możliwości technologicznych, albo ktoś tu kogoś artystycznie w konia robi.

A jakby tego wszystkiego było mało, to tak naprawdę operator nie musiał nawet zwiększać prędkości. Magiczny zapis „oraz tej samej technologii” (pachnący słynnym „lub czasopisma”) załatwia za niego wszystko. Jest niewyobrażalnie wygodny i elastyczny. Można się nim zasłonić praktycznie w każdej sytuacji, co udowodniła wspomniana TPSA, która naiwnych użytkowników Neostrady czarowała nim ładne kilka lat.

Po raz kolejny więc mamy do czynienia ze znanym już układem. Oficjalnie i z punktu widzenia prawa wszystko jest w porządku. Jest zapis w umowie, który sprawę wyjaśnia i nawet najbardziej dociekliwy klient niczego tu nie wskóra, choćby i tabun prawników zatrudnił (Netia pewnie jeszcze większy opłaca, by właśnie takie, a nie inne umowy pisać). Z logicznego punktu widzenia natomiast, mamy po raz kolejny do czynienia z przepiękną manipulacją. Z jednej strony mami się potencjalnego klienta super ofertami, przy których konkurencja gaśnie, a gdy przychodzi do szczegółów, to okazuje się, że tak naprawdę żadnej sensownej oferty nie ma, a wszystko to produkt marketingowy sprytnych manipulatorów.