Obecnie urzędujący prezydent USA, Barack Obama, otrzymał w tym roku Pokojową Nagrodę Nobla. Cytując Wikipedię: „za wysiłki w celu ograniczenia światowych arsenałów nuklearnych i pracę na rzecz pokoju na świecie”. Może jesteśmy ignorantami, bo mało śledziliśmy historię poczynań pana Obamy w ubiegłych latach (zwłaszcza, że przed wyborem na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych raczej nie było o nim zbyt głośno). Ale mamy nieprzyjemne wrażenie, że bardziej politycznej i ugrzecznionej decyzji Storting (norweski parlament, przyznający Nagrody Nobla w tej dziedzinie) nie podjął już od wielu, wielu lat. Bardziej czytelnego komunikatu „mamy ogromną ochotę całować Amerykańców po gołych dupskach” już się chyba nie dało wysłać…