Dziś krótka wycieczka do MediaMarktu, obejrzeć garnki i patelnie. Komuś w rodzinie zamarzyło się dostać zestaw Tefal Ingenio w prezencie na ważną rocznicę ślubu. Znalazł się taki i to w cenie identycznej, jak na Allegro. Z tą drobną różnicą, że oferowany przez MM miał tylko dziewięć elementów, a ten z Internetu – siedemnaście. Ba, drobnostka. Przy okazji sprawdziliśmy też patelnię Tefala z ichnim słynnym ThermoSpotem. Kosztowała 84,90 zł, czyli brakło jej dokładnie pięć złotych i dziesięć groszy, do tego, by być dwa razy droższą, od tej, którą można było nabyć w zwykłym, małym sklepie AGD! Zawsze najtaniej? Jaaaaaaasne!

To samo dotyczy marketów spożywczych. Kiedyś faktycznie było tam tanio. Teraz klienci mamieni blichtrem, wygodą szybkich i kompleksowych zakupów oraz wspomnieniem (tylko wspomnieniem!) dawnych, niskich cen – nadal robią tam zakupy. Masowo. Wręcz można obserwować owczy pęd. Mimo, że ceny dorównują tym na targowiskach i w sklepach osiedlowych, a często je przewyższają. Zaś manipulacje i oszukańcze oferty robią nam w takich miejscach papkę z mózgu.

Pamiętacie jeszcze te słynne protesty stowarzyszeń handlarzy z targowisk i właścicieli małych, osiedlowych sklepików spożywczych? Powstające, jak grzyby po deszczu hipermarkety miały puścić ich z torbami, zrujnować setki tysięcy ludzi i firmy rodzinne budowane nieraz od pokoleń. Miały. Ale jakoś… nie zrujnowały! Sklepy osiedlowe trzymają się nieźle, a po protestach nie ma nawet śladu. Zaś hipermarkety są… nie dla idiotów? Jaaaaaaasne!